Pierwsze samodzielne p³ywanie - relacja i podsumowanie 
Zamieszczone na grupie  p.r.z  06 wrze¶nia 2006 o 21:30:20 przez  Mateusza Mirskiego  w w±tku :
"pierwsze samodzielne p³ywanie - relacja i podsumowanie" 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------  

Witam!

W zesz³ym tygodniu p³ywa³em po raz pierwszy jako prowadz±cy i do tego na grupowej ³ódce, poza tym zawraca³em g³owê na grupie, wiec postanowi³em, ¿e pochwalê siê osi±gniêciami, lub i nie osi±gniêciami, jak kto woli.  Dla mnie to osi±gniêcia, dla kogo¶ innego pewnie nic szczególnego, ale na podsumowanie i komentarze czas bêdzie pó¼niej. Relacja mo¿e byæ trochê reklam±, mniej chyba antyreklam±, ale ¿adnych tagów do tematu nie wpisujê, gdy¿ chodzi tu bardziej o opis rejsu.

[wstêp]

Pomijaj±c ma³o ¿eglarskie w±tki dotycz±ce organizacji mogê tylko napisaæ, ¿e ten etap nauczy³ mnie, ¿e jak kto¶ nie wp³aci zaliczki, to choæby nawet najbardziej zapewnia³, ¿e pojedzie, nie nale¿y mu wierzyæ.

[proza]

A wracaj±c do rejsu.

W sobotê, 26 sierpnia, meping odebra³ nas z Dworca w Gdañsku i pojechali¶my na ma³e zakupy, a potem do Stewy, gdzie mia³ czekaæ jacht, albo my poczekaæ na jacht. Jacht by³, a poprzednia za³oga w³a¶nie siê wyprowadza³a. Wyj¶cie w morze trochê siê oci±ga³o, bo trzeba by³o poprawiæ kilka rzeczy na jachcie, zatankowaæ i inne takie. Kilka niedoci±gniêæ, które siê pojawi³y podczas wcze¶niejszego p³ywania zosta³o na bie¿±co naprawionych, wiêc o pierdo³ach nie ma co pisaæ, jednak moim zdaniem do¶æ du¿± wad± jest szafka na gary i talerze zaraz przy schodach, a raczej brak zamkniêcia tej szafki, przez co wszystko sie koszmarnie brudzi przy wchodzeniu. Da³o siê z tym ¿yæ, po umyciu talerzy i garnków (przy okazji pozdrowienia dla poprzedniej za³ogi, która mog³a trochê lepiej zmywaæ, a mo¿e w ogóle zmywaæ ;) ) i trzymaniu ich w ca³kiem innym miejscu (jak siê jedzie we 2, to na jachcie jest masa wolnego miejsca). Zatem mo¿na chyba napisaæ, ¿e jacht przejêli¶my bez bólu, zabrali¶my armatora i pop³ynêli¶my na Hel, gdzie mia³o byæ ma³e spotkanie.

Jak na pierwsz± jazdê, trochê siê stresowali¶my, poza tym odkry³em, ¿e jak jest ze mn±, kto¶, kto wie wiêcej, to bojê siê podejmowaæ decyzjê, wiêc ¶rednio nam siê p³ynê³o. Poza tym pierwsze wej¶cie po ciemku te¿ niezbyt fajne. Na szczê¶cie armator nie chcia³ mnie jeszcze z ³ódki wywaliæ ;) Potem meping znikn±³, a my dokoñczyli¶my cumowanie, zjedli¶my (w sumie ja jad³em, bo moje dziewcze by³o tak zestresowane, ¿e nie chcia³a je¶æ - zreszt± mepingowi siê nieco soli za du¿o wsypa³o do makaronu ;) ) i udali¶my siê w kierunku knajpy. Po drodze spotkali¶my JurMaka, którego nie da³o siê nie rozpoznaæ ;), tam na schodach chwilê postali¶my i wszyscy sobie poszli. Zmêczeni podró¿± i p³ywaniem udali¶my siê spaæ, kiedy gdzie¶ jeszcze trwa³a impreza.

W niedziele mieli¶my podj±æ decyzjê, czy zostajemy, czy oddajemy ³ódkê po weekendzie, bo dwie osoby to za ma³o, wiêc postanowili¶my to sprawdziæ i przestawiæ ³ódkê. Jako, ¿e nauczy³em sie p³ywaæ na ³ódce ze stacjonarnym silnikiem niezbyt mi wysz³o odej¶cie, bo nie wpad³em na to, ¿e tu ster nie kieruje wody wyrzucanej przez ¶rubê i ¿e nie skrêcê tak szybko, trochê opar³em siê o inny jacht.

Tu podobno zdefasonowa³em ten nieszczêsny kosz dziobowy, jednak patrz±c na to z perspektywy by³o to ma³o prawdopodobne, za wysoka burta przeciwnika i za ma³a prêdko¶æ. Druga próba odej¶cia zakoñczy³a siê ju¿ powodzeniem.

Zatankowali¶my wodê i postanowili¶my, ¿e damy radê. W zasadzie, to decyzja nale¿a³a do dziewczyny, bo ja ju¿ wcze¶niej to wiedzia³em :)

Tu rozstali¶my siê z mepingiem i udali¶my w stronê Jastarni. Nowa marina jest ca³kiem przyjemna, tylko czemu kasuj± za sikalnie osobno? Rozumiem prysznic, ale sikalnia powinna byæ w cenie. Kolejnego dnia Witowo straszy³o sztormami i w ogóle, poza tym ca³kiem przyjemnie wia³o prosto w g³ówki, wiêc postanowili¶my, ¿e zwiedzamy ;) Kolejnego dnia postanowi³em, ¿e od prognozy odejmê oko³o 1 stopnia i bardziej zaufa³em prognozie z wp.pl oraz z icmu. Decyzja s³uszna i mi³y bajdewind prosto w g³ówki Gdyni. Niestety nie te g³ówki co trzeba, wiec dwa zwroty i jeste¶my na dobrej drodze.

W Marinie strasznie ciasno, jachtów pe³no, ale ludzi ma³o. Dziwna sprawa, poza tym, ¿e nie ma gdzie zaparkowaæ, bosmana znale¼æ ciê¿ko, a chcieli¶my szybko zap³aciæ, ¿eby skorzystaæ z darmowej toalety ;) Potem zakupy. Da³bym sobie g³owê uci±æ, ¿e jak w listopadzie wsiada³em na Zawiasa, to zaraz obok by³ spo¿ywczy, a teraz nie uda³o mi siê go znale¼æ :( Na drugi dzieñ zwiedzanie akwarium i decyzja, ¿e jedziemy do Gdañska. Chcia³em siê bosmanatowi odszczekaæ, ¿e wychodzimy, ¿eby nam nikt nie zawraca³ wa¿nych czê¶ci cia³a, jak bêdziemy akurat ¿aglami zajêci, ale na has³o „Bosmanat Gdynia” odezwa³ siê mi³y pan z Kapitanatu, ¿e mam mu g³owy nie zawracaæ i nale¿y wo³aæ „Marina Gdynia”  Ciekawym jest, ¿e Maryna s³uchaj±ca na tym samym kanale dzieñ wcze¶niej siê zg³osi³a jako Bosmanat. No nic, SG w Gdañsku by³a lepsza.  Znowu bardzo przyjemnie, tym razem baksztagiem. oko³o mili od g³ówek (wydawa³y siê bli¿ej) odmeldowa³em sie Kapitanatowi. Zgodnie z wcze¶niejszymi konsultacjami z JurMakiem na temat wej¶cia. Jak w³a¶nie walczy³em w g³ówkach z fokiem (o zgrozo grota siê pozby³em trochê wcze¶niej i jecha³em na samej Gieni) zosta³em zawo³any przez pana z SG, który na tym samym kanale pyta³ o te same rzeczy co Kapitanat. Za³ó¿my, ¿e akurat tak siê fale radiowe u³o¿y³y, ¿e mnie wcze¶niej nie s³ysza³ ;) Dalej bez niespodzianek. No mo¿e przy promie jaki¶ cz³owiek wyskoczy³ z czerwonego samochodu i tak sobie pomy¶la³em, ze to Jacek, ale wcze¶niej widzia³em tylko na zdjêciach i nie by³em pewien, czy rozpoznajê. Jak siê okaza³o dobre mia³em skojarzenie. Na obrotnicach nie zab³±dzi³em i na koñcu mi³a pani bosman odebra³a od nas cumy :) Marina w Gdañsku wywar³a na mas do¶æ dobre wra¿enie, ale szkoda, ¿e bramka nie dzia³a i jest zawsze otwarta i ¿e WC s± zamykane o 2200.

[ciekawe, kto dot±d wytrzyma³ ;)]

Nastêpnego dnia mia³o wiaæ mocno, wiec obrali¶my kurs poci±giem do Malborka. Jak sie okaza³o s³usznie, bo inny jacht w g³ówkach musia³ zawróciæ.

Ni¿ przeszed³ i znowu zrobi³o siê mi³o. Wiêc ruszamy, tym razem do górek, albo od razu do stewy. Jako, ¿e to 1 wrze¶nia oddali¶my honory westerplatte (ciekawe, czy dobrze - wyj±³em flagsztok, opu¶ci³em, podnios³em i ju¿, tam raczej nie mia³ kto odpowiedzieæ) i próbowa³em wywo³aæ SG na 16 - nie chcia³em, ¿eby mi przeszkadzali pó¼niej - bez skutku. Lenistwo sprawi³o, ¿e znów jecha³em na samej gieni, ale w tym bagsztagu szkoda by³o zas³aniaæ genuê grotem i ¶miem twierdziæ, ¿e za du¿o prêdko¶ci by to nie doda³o. Jak ju¿ oddalili¶my siê dostatecznie od Portu Pó³nocnego, wyostrzyli¶my do bajdewindu i po dostawieniu grota uda³o nam siê przekroczyæ 5 wêz³ów. Do górek wp³ynêli¶my baksztagiem na samym foku i tak sobie p³ynêli¶my a¿ do skrêtu. Tutaj kataryna i modlitwa, ¿eby paliwa starczy³o. Zbawienne okaza³y siê szmaty pod³o¿one pod zbiornik, ¿eby zrobiæ odpowiedni przechy³, bo ca³y czas by³o w mordê i nie przekraczali¶my 2 wêz³ów. Swoj± drog± czemu ta Stewa tak daleko?  Nie wiem co wy tam widzicie poza jednym ciasnym pomostem i brakiem miejsc. Na oparach chcia³em stawaæ do burty jachtu, który sta³ na koñcu pomostu, ale pojwi³a siê obs³uga i postawili nas przy barce. P³ytko tam i ³ódka opar³a sie o dno. Na szczê¶cie woda spokojna, ale nie dawa³o mi to spokoju i powodowa³o pewien dyskomfort. Czy takie stanie mo¿e zaszkodziæ jachtowi?

W Sobotê pojawi³ siê Bartek, bez problemów przekazali¶my ³ódkê i znajomy naszych zmienników odwióz³ nas na dworzec. W ten sposób skoñczy³ siê mój pierwszy rejs :)

[podsumowanie, je¶li jeszcze kto¶ czyta]

oko³o 70 mil oko³o 27h, w tym 8 na silniku, z czego 4 to Gdañsk i nieca³e 3 Stewa, oko³o 50 minut jazdy do Jastarni, bo nie wia³o. Reszta to manewry w portach.

Odwiedzone porty:

Hel:
10 pln za jacht
2 pln na kibel w jaju, przy czym wypatroszyæ siê raczej nie do, bo zamki nie dzia³aj±. Pr±d i woda by³y.

Jastarnia:
10 pln za jacht
1 pln za kibel
4 pln za prysznic (ograniczenia czasowego nikt nie sprawdza, ale wypada pamiêtaæ, ¿e je¶li s± inni, to tam s± boilery) pr±d chyba 6 pln, a woda chyba 5.

Gdynia:
24,5 pln za jacht (3,5pln/m)
pr±d 10 pln
kibel 1,5 (nie dotyczy ¿eglarzy)
prysznic 5 pln, automat odcina wodê po 5 minutach woda jest 

Gdañsk:
28 pln za jacht (4pln/m)
prysznic 5 pln bez ograniczeñ (czynny 0600-2200)
wc w cenie (czynne 0600-2200)
pr±d i woda w cenie

Mimo tak ma³ych przebiegów nauczy³em siê ca³kiem sporo i dowiedzia³em siê, ¿e jak nie ma nikogo „nade mn±”, to sobie radzê du¿o lepiej, wiec rejs uwa¿am za ca³kiem udany. Okaza³o siê, ¿e we 2 da sie p³ywaæ, jednak jest to do¶æ mêcz±ce i przyda³aby mi siê jeszcze jedna osoba do pomocy.
Jacht sprawdzi³ sie bardzo dobrze i dobrze sie go prowadzi³o. Silnik móg³by by³ trochê mocniejszy i paliæ trochê mniej, ale na tam raczej nie ma miejsca i trzeba siê zadowoliæ tym co jest, a co ca³kiem daje radê.  Zaleta silnika przyczepnego jest mo¿liwo¶æ skrêcania, wad± spalanie (>2l/h). Armator nie robi³ ¿adnych problemów z tym, ¿e ma to byæ mój pierwszy rejs, a wiedzia³ to przed podpisaniem umowy. Z kolizj± te¿ problemów nie by³o, chocia¿ tutaj kilka razy zosta³a podkre¶lona.  Szczê¶liwie nic powa¿nego nie popsu³em, i nikomu krzywda sie nie sta³a, wiêc liczê na to, ¿e za rok uda mi siê znale¼æ kogo¶ i pop³yn±æ gdzie¶ dalej, a mo¿e i d³u¿ej.

Na koniec chcia³bym podziêkowaæ za wszelkie rady i odpowiedzi na moje pytania sprzed rejsu i numery telefonów, które dosta³em, w razie potrzeby. Mam nadziejê, ¿e przy kolejnych p³ywaniach te¿ bêdê móg³ na was liczyæ ;)

[Kto wytrzyma³ do koñca?] 

 Pozdrawiam
Mateusz Mirski